wróciłem do szkoły

wrzesień 30, 2009

wróciłem do szkoły gdzie nigdy nic nie jest punktualnie, ani na swoim miejscu. wysłuchałem też dziś koncept planu mojego kierownika ds. hiphopu i fajnie. cały dzień na pełnej szybkości. nowa 1/3 część roku co zabierze nam stypendia, bo są go*si i na dzień dobry finansowanie z państwa, mnie przerażają – jakoś serio, nie bardzo chce mi się mówić cześć. dlatego dobrze, że już nie jestem sta*ostą i nie muszę się użerać z debilami. coś nieswojo teraz, ale nikt nie mówił, że idziesz na studia grać w karty i podawać sobie piłkę na pamięć przez całe boisko. co zrobisz co zrobisz.

poznałem też nowa tymczasową panią z dziekanatu, która (pardon mój francuski) jest lepsza niż pani gosia. bo na luzaku wpuściła nas we czwórkę, to jeszcze podbiła nam piątki i legitymacje. zatem pokazaliśmy sobie tatuaże i pozdrowiliśmy wschodnie wybrzeże i czym prędzej udaliśmy się na wojnę. pierwsza wojna już na dzień dobry zapewne nie przysporzy nam przyjaciół, ale jak już mówiłem – dobrze że nie jestem starostą i nie będzie na mnie. a warto walczyć, bo trochę nie fair zapowiadają się twoje pieniądze za staranie się i znoszenie wyzwisk typu ‘kujon ch*jon’ albo spuszczania głowy w kiblu. coś za coś.

wróciłem zatem do szkoły ho ho, sezon 4 odcinek 2. ach nie, zapomniałem – jutro wolne bo pani zachorowała i nie mamy jeszcze planu. co za niefart, powalczę zatem o odzyskanie karty bibliotecznej, żeby przywitać castellsem nowy rok.

pozdrów psa.

smacznego vol. 2

wrzesień 30, 2009

zmieniło się oblicze smacznego. zatem zapraszam, jeżeli kręci cię chłodne rysowanie kwadratów i prostokątów.

pamiętniczku

wrzesień 29, 2009

drogi internetowy pamiętniku, jutro zaczynam studia, a anka juz je zaczela i napisala o tym na blogu, co zrobisz. jedzie na kodach do zabrza i studiuje.

ja myślę o tym, żeby w końcu przebudować tego bloga i zostawić sobie go już do końca świata, żeby kiedyś za starego dziada móc poczytać i sobie przypominać co ja wtedy robiłem kiedy… i tak dalej.
jest rok 2009 i to były wakacje tego lata, gdzie pracowałem, rysowałem i uczyłem się wielu pożytecznych rzeczy. poznałem dużo mechanizmów (i nie że społeczeństwo przemysłowe) i sporo ciekawych ludzi. trzeba to kontynuować, tym bardziej, że mam nowego szefa w mojej nowej pracy, którym jest dr dinal.
te wakacje zleciały tak umiarkowanie miło, że nawet nie czuje się żalu, że ‘och ach to już koniec’. jest sympatycznie, ciągle pada. witaj jesieni, żegnaj lato.
masa fajnych osób (czyt. dwie) powyjeżdżała ściślej zdobywać wiedzę, gdzieś dalej niż uniwersytet w grajdołku, więc zostaję tu z masą obcych sobie ludzi na cześć, spierdalaj. co zrobisz, bo pytanie jest czy ja mam tu kolegów na studiach? dobre…

gruntownie teraz przemodelowałem sobie zatem tryb dzienny, gdzie szama, kima, tyra na 100% (ojoj). cieszą przede wszystkim wolne weekendy od pracy społeczeństwa przemysłowego, gdzie ubierałem mundurek i udawałem debila. teraz jak na to patrzę z perspektywy czasu to całkiem przyjemnie.

dużo zmian na lepsze, oby tak dalej. dużo żyję, mało piszę, przepraszam pamiętniczku, że po drodze wypadła mi masa rzeczy które chciałem tu napisać.

poniedziałek

wrzesień 28, 2009

jeżeli dzień zaczyna się pocztą polską to znaczy, że to dzień srogiej tyry. i tak też będzie dzisiaj.

poczciwcu odpowiedz

wrzesień 23, 2009

cześć ziomki z internetu, powiedzcie mi proszę o co chodzi z tym linkowaniem mojego bloga i traileru do nowego sezonu house’a?