printempo

26paź09

fonoteka zaserwowała nam po raz kolejny kawał świetnej muzy. tym razem printempo, smaczki z pogranicza jazzu i muzyki instrumentalnej na świetnych bębnach. zdecydowanie polecam, przyjemny i ciepły materiał.


cycle chic

19paź09

kupiłem ten rower, bo jeżeli chodzi o krosy to moje oszczędności pozwalały zakupić tylko rower z półki middle class, żadnych bajerów, żadnej opcji w kolory słońca. klasycznie od zawsze jeździłem na czarnych rowerach (ojej odgapiłem od wankeja), bo najpiękniejsze. dodatkowo wiele możliwości.

a co.


ro opcja

17paź09

postanowiłem, bede opolensis cycle chic i możesz mi wjechać w tylne koło. poluję aktualnie na to moje cudo:


muszę ograniczyć piwo na ławce, bo przychodzę tak zamulony, że szok. jak nie urok to sraczka i nie myśl, że puszczam ci oko. rano wstałem taki ciężki, a tu trzeba się było szybko zebrać bo damiano wpadł z rana z nowym laptopem (no zachwyt, śliczny), żeby zobaczyć co mu dolega. byłem świadkiem zawału, ale nie potrafiłem za dużo zdziałać, co zrobisz. no ale przybiliśmy sobie piątki na dzień dobry, on skorzystał z mojego internetu i tak dalej. później się dowiedziałem, że wymienili mu cały lap na nowy, bo problem z dyskiem, więc jeżeli ci warczy i staje (i nie zrozum mnie źle) to znaczy że to problem z dyskiem i że nara.
w między czasie trzeba zarabiać na życie, więc zacząłem rysować. rysowałem tak, aż do teraz, czyli 23. porażka, zrobiłem sobie tylko 2 małe przerwy, jedną na pizze, a drugą na wypad do decathlonu, żeby pojeździć z k. na rowerach – rozrywka w małym mieście.

nie zrozumiesz.


wystartowałem dziś oficjalnym rytmem na studiach, gdzie masa przerw. podziurawiony ten mój plan jak dupa niejednego pasiaka, ale co zrobisz… bardzo żałuję, że nie ma już biura promo, bo magdę jak coś potrzeba pilnego ścigam po bibliotekach, a jak przyjdzie okno to na kime do chłopaków. nieźle się urządzili, nie powiem.
płakałem krwią bo mblip padł mi na mojej operze mini srini i nie mogłem ci napisać instant co robię i co się ze mną dzieje. uczyłeś się o tym na polskim, przypomnij sobie.
posiekany ten dzień, bo nigdzie nie byłem potrzebny i w ogóle dziecko złego dotyku, ale za to widząc damiana który szedł na przeciwko mnie gdy zmierzałem na spotkanie ze złotą babą opolskiej socjologii, już wiedziałem, że dziś skoczymy na piwo na spółę z marem. tak też się stało i zebrałem chłopa, będziemy klaskać.
muszę o tym wspomnieć, bo nie warto pozostawiać tego w cieniu dzisiejszego arcy nudnego dnia. babka od logiki złamała nam wszystkim dzisiaj serca. swoimi anegdotami o życiu na gliwicach i śmiesznych studentach rozłożyła nas na łopatki i tak śmiechy hihy z niej przerodziły się w śmiechy hihy z nią. nieczuła, pozbawiona szacunku polska młodzież szkolnictwa wyższego południowej polski.

ukochaj.

edit: dziś jeden ziom z roku miał koszulkę z half-life 2, więc myślę, że mam nowego kolegę.